Sztuka mówienia o sztuce

Często myślę o tym, że odbiór sztuki byłby o wiele dojrzalszy, gdyby artyści czy propagatorzy sztuki (lub krytycy, ale niestety im płacą za krytykowanie) potrafili i chcieli o sztuce mówić właściwie. Sposób tego mówienia musiałby być jednak szczególny. Porównałbym go do tej maniery rozgrzanej zapałem szczęścia z jaką np. młody zakochany w połowicy małżonek opowiada swej młodej zakochanej w nim małżonce o nowym domu, który właśnie zbudował, i którego ona jeszcze nigdy nie widziała. Wprowadzając ją do owego domu mówiłby jej o przeżyciach, jakie mogą się stać jej udziałem, gdy skorzysta z wymyślonej przez niego przestronnej łazienki, z kominka zainstalowanego w sposób, dzięki któremu wszystkim po wejściu do salonu robi się ciepło na ciele i duszy, z balkonu z taką markizą co jednocześnie osłoni przed palącym słońcem, ale nie odbierze za dużo słonecznego ciepła.

{cmp_start idkey=3435[url=http%3A%2F%2Ftomaszwyszkowski.pl%2Frecenzje%2F365-sztuka-mowienia-o-sztuce][title=Sztuka+m%C3%B3wienia+o+sztuce][desc=]}

Sztuka mówienia o sztuce

Często myślę o tym, że odbiór sztuki byłby o wiele dojrzalszy, gdyby artyści czy propagatorzy sztuki (lub krytycy, ale niestety im płacą za krytykowanie) potrafili i chcieli o sztuce mówić właściwie. Sposób tego mówienia musiałby być jednak szczególny. Porównałbym go do tej maniery rozgrzanej zapałem szczęścia z jaką np. młody zakochany w połowicy małżonek opowiada swej młodej zakochanej w nim małżonce o nowym domu, który właśnie zbudował, i którego ona jeszcze nigdy nie widziała. Wprowadzając ją do owego domu mówiłby jej o przeżyciach, jakie mogą się stać jej udziałem, gdy skorzysta z wymyślonej przez niego przestronnej łazienki, z kominka zainstalowanego w sposób, dzięki któremu wszystkim po wejściu do salonu robi się ciepło na ciele i duszy, z balkonu z taką markizą co jednocześnie osłoni przed palącym słońcem, ale nie odbierze za dużo słonecznego ciepła.

Sztuka... 1

Taki artysta lub propagator, załóżmy że chcący i potrafiący, powinien wyzbyć się maniery profesjonalizmu i specjalizacji, co to choć precyzyjne, zupełnie pudłują, chcąc trafić do serc i umysłów odbiorców nastawionych na 'użytkową', tj. uczuciową konsumpcję sztuki. Chcę tu powiedzieć jaką wartość może mieć krótki szereg zdań wypowiedzianych lub zapisanych przed przedstawieniem dzieła. Utwory Jana Sebastiana Bacha odsłuchiwane po zapoznaniu się z ciekawostkami na temat roli jaką pełnią stopy organisty w uzyskiwaniu pełni brzmienia, albo obrazy Leonarda ukazane po uprzednim zapoznaniu widza z jego technologią i techniką uzyskiwania właściwego rozprowadzenia farby, czy też kompozycje i wykonanie utworów Pata Metheny wysłuchane po przekazaniu informacji o nieprawdopodobnie małej ilości instrumentów użytych do uzyskania przebogatej przestrzeni muzycznej - spotęgują doznania, dadzą umysłowi i uczuciu odbiorcy sztuki pewien namacalny rekwizyt skojarzeniowy, który pozwala ukierunkować doznanie sztuki, wyjaśnić i uzasadnić na własny użytek przyczynę piękna i zachwytu.

Sztuka... 2

Istnienie detonatora uczuć w dziele sztuki zawsze sprawnym alchemikom słowa udaje się udowodnić. Przemówienie do odbiorców językiem subtelnym, choć nie wyrafinowanym, objaśniającym, choć nie redukującym tajemnicy dzieła do roli taniej błyskotki, sekretnym, choć uchylającym rąbka tajemnicy do poziomu podwiązki, poza który odbiorca już nie śmie podnieść wzroku do momentu, gdy dzieło samo, bez fałszywego wstydu,  zaprosi go do poznania zapowiedzianego sekretu.

Prawdziwa sztuka - metafora rzeczywistości, jak chcą jedni, lub jedyna prawda o rzeczywistości, jak chcą inni, przemówi do złaknionego przeżycia odbiorcy z mocą wiatru złapanego w ustawione wcześniej we właściwej pozycji żagle. Będzie wiadomo w którym kierunku płynąć, jak mocno trzymać szoty, gdzie wypatrywać słońca.

Sztuka... 3

Od czasu do czasu kusi mnie by podzielić się tą tajemnicą, wiedzą tajemną propagatora sztuki, który zajrzał pod powierzchnię partytury lub werniksu skradając się tylko jemu znanym przejściem, by stamtąd przekazać wieści o tym, co w sztuce jest schowane głębiej i co wymaga dobrego przewodnika. Jak morze, co to razem ze spokojnym dnem pełnym skarbów i szalejącymi na powierzchni falami jest w pełni skończonym pięknem, tak dzieło sztuki ze swoim zewnętrznym kształtem formy i ukrytym pod nią wewnętrznym przeczuciem treści tworzą piękno bezmiaru żywiołu. Artysta lub propagator sztuki musi tym spragnionym skarbów marzycielom już na brzegu przed wyjściem w rejs wręczyć postrzępiony choć plan dotarcia do bajkowego wraku, który spoczywa w monumentalnym spokoju cichej treści, gdzieś pod gniewnymi grzbietami targanej wściekłymi podmuchami formy.

Mówienie o sztuce może być omal nie mniej fascynujące, niż... uwodzenie kobiety, której gest i zachowanie zdradzają, że już się ją uwieść udało, ale która czuje, że jeszcze jest zbyt wcześnie, aby przyzwoicie się do tego przyznać, albo niż... kokietowanie mężczyzny, który już wie że znalazł się w kręgu zainteresowania, ale jeszcze jest zbyt ostrożny, by dać to po sobie poznać.

Zawsze potrzeba rozmawiać o sztuce, bo sztuka niezmiennie ma coś do ukrycia.

8 kwietnia 2005 roku

© 2005 by Tomasz Wyszkowski


2017 06 25 Zrozumienie siebie to początek

Ocean

Święto

Pewność

PEWNOŚĆ

Myślisz, że do tej pory wierzyłeś, że myślisz, że wiesz.
Teraz wiesz, że wierzysz, że myślisz.
A kiedy się dowiesz, że myślisz, że wierzysz...?
...Gdy uwierzysz, że myślisz, że wiesz?
Nie wiesz…?
Nie do pomyślenia, w co można uwierzyć, że się wie.
Wprost nie do wiary.
Pomyślisz… i już nie wiesz, w co wierzyć. 


© 2017-09-10 by Tomasz Wyszkowski