Powiększ ↓

 

Przejdź ↓

2019 03 02 Jak przestałem się bać INST 02 mniejsze

Jak przestałem się bać i pokochałem prawdę o nauczaniu języka angielskiego.

jaktoco.pl • Twoja prawdziwa historia po angielsku

Tylko pomyśl. Dzięki prawdziwej historii mego życia zaczynasz opowiadać Twoją prawdziwą historię także… po angielsku. Bo przecież do swojego polskiego łatwo możesz dodać swój… angielski.

Język polski towarzyszy Ci od urodzenia. Poznanie języka polskiego w naturalnym procesie przyswajania języka stało się Twoim udziałem. Używasz języka polskiego w życiu prywatnym i zawodowym wyrażając siebie, swoje opinie, mówisz o swoich marzeniach, zamierzeniach i celach. Czas na to, żeby – jeśli zachcesz – powtórzyć u siebie naturalny proces przyswajania języka, aby i język angielski stał się Twoim językiem. Chcesz? Zanim sobie odpowiesz na to pytanie, posłuchaj prawdziwej historii mego życia.

Nigdy nie zgadzałem się z twierdzeniem, że dorośli muszą uczyć się języka angielskiego inaczej niż w sposób w jaki nauczyli się jako dzieci języka polskiego. Jeszcze długo przed studiami zrozumiałem, że języka nie wolno uczyć się poprzez tłumaczenie (na język polski), bo języka polskiego – powtarzałem sobie z uporem – sam nauczyłem się przecież bez żadnych tłumaczeń na jakikolwiek inny język. Tylko że wtedy jeszcze bałem się wystąpić sam przeciwko wszystkim innym. Potem, już w czasie studiów, zacząłem po swojemu patrzeć na gramatykę. Też jeszcze nie miałem odwagi otwarcie zaprzeczyć powszechnie przyjętym kanonom gramatycznym w nauczaniu (nie mówiąc już o zupełnym wyrzuceniu gramatyki z procesu nauczania, na co zdecydowałem się dużo później). W czasie studiów anglistycznych i po studiach pracując w wielu firmach jako lektor i na własny rachunek prowadząc szkołę języka angielskiego oraz na wyższej uczelni prowadząc (także na anglistyce) zajęcia z praktycznego języka angielskiego, zacząłem nieśmiało wprowadzać swoje idee w życie. Muszę przyznać, że byłem doprawdy zdumiony pozytywnym odzewem moich podopiecznych, ale i w skrytości serca coraz bardziej szczęśliwy. Chociaż jeszcze do końca nie przysporzyło mi to odwagi, jaką mam obecnie.

 

{cmp_start idkey=8842[url=http%3A%2F%2Ftomaszwyszkowski.pl%2Fblogi-menu%2Fblog-daje-slowo%2F464-jak-przestalem-sie-bac-i-pokochalem-prawde-o-nauczaniu-jezyka-angielskiego][title=Jak+przesta%C5%82em+si%C4%99+ba%C4%87+i+pokocha%C5%82em+prawd%C4%99+o+nauczaniu+j%C4%99zyka+angielskiego][desc=]}

Powiększ ↓

 

Przejdź ↓

2019 03 02 Jak przestałem się bać INST 02 mniejsze

Jak przestałem się bać i pokochałem prawdę o nauczaniu języka angielskiego.

jaktoco.pl • Twoja prawdziwa historia po angielsku

Tylko pomyśl. Dzięki prawdziwej historii mego życia zaczynasz opowiadać Twoją prawdziwą historię także… po angielsku. Bo przecież do swojego polskiego łatwo możesz dodać swój… angielski.

Język polski towarzyszy Ci od urodzenia. Poznanie języka polskiego w naturalnym procesie przyswajania języka stało się Twoim udziałem. Używasz języka polskiego w życiu prywatnym i zawodowym wyrażając siebie, swoje opinie, mówisz o swoich marzeniach, zamierzeniach i celach. Czas na to, żeby – jeśli zachcesz – powtórzyć u siebie naturalny proces przyswajania języka, aby i język angielski stał się Twoim językiem. Chcesz? Zanim sobie odpowiesz na to pytanie, posłuchaj prawdziwej historii mego życia.

Nigdy nie zgadzałem się z twierdzeniem, że dorośli muszą uczyć się języka angielskiego inaczej niż w sposób w jaki nauczyli się jako dzieci języka polskiego. Jeszcze długo przed studiami zrozumiałem, że języka nie wolno uczyć się poprzez tłumaczenie (na język polski), bo języka polskiego – powtarzałem sobie z uporem – sam nauczyłem się przecież bez żadnych tłumaczeń na jakikolwiek inny język. Tylko że wtedy jeszcze bałem się wystąpić sam przeciwko wszystkim innym. Potem, już w czasie studiów, zacząłem po swojemu patrzeć na gramatykę. Też jeszcze nie miałem odwagi otwarcie zaprzeczyć powszechnie przyjętym kanonom gramatycznym w nauczaniu (nie mówiąc już o zupełnym wyrzuceniu gramatyki z procesu nauczania, na co zdecydowałem się dużo później). W czasie studiów anglistycznych i po studiach pracując w wielu firmach jako lektor i na własny rachunek prowadząc szkołę języka angielskiego oraz na wyższej uczelni prowadząc (także na anglistyce) zajęcia z praktycznego języka angielskiego, zacząłem nieśmiało wprowadzać swoje idee w życie. Muszę przyznać, że byłem doprawdy zdumiony pozytywnym odzewem moich podopiecznych, ale i w skrytości serca coraz bardziej szczęśliwy. Chociaż jeszcze do końca nie przysporzyło mi to odwagi, jaką mam obecnie.

 

Jak przestałem się bać... (02)

 

Przełom nastąpił wtedy, gdy zrozumiałem, że także uczenie się angielskich słówek w powszechnie przyjęty sposób to strata cennego czasu. Zrozumiałem, że pamiętanie słówek i gramatyki jest skutkiem ubocznym nauki komunikacji i nie może być celem samym w sobie! Języka się nie pamięta! Językiem się żyje! Gdy staramy się uczyć języka angielskiego poprzez wysiłek pamięciowy, brniemy w ślepą uliczkę. Ilość pamięciowa nie przechodzi w jakość swobodnej komunikacji! Za to wysiłek ku komunikacji w naturalny i bezwysiłkowy pamięciowo sposób buduje naszą zawsze dostępną pamięć słówek i gramatyki. Po drodze zrozumiałem także w pełni, że tłumacząc angielski w nauce tego języka na język polski odbieramy naszemu mózgowi (co on z łatwością potrafi zrobić) możliwość nauki rozumowania i ujmowania znaczeń bezpośrednio po angielsku. Rozprawiłem się także do końca z podejściem gramatycznym do nauki języka angielskiego zrozumiawszy, że gramatyka jest wynikiem poznania języka, czyli powstaje w głowie osoby uczącej się po skutecznej nauce komunikacji i rozpoczynanie nauki języka angielskiego od gramatyki jest niepotrzebne i – co więcej – szkodliwe, gdyż ogranicza nasze ludzkie naturalnej zdolności poznawcze. Gdy zrozumiałem te trzy rzeczy i odrzuciłem w swojej metodyce nauczania w całości tłumaczenia na język polski, gramatyki i pamięciowej nauki słówek byłem wreszcie gotowy na to, by swoje dorosłe uczennice i swoich dorosłych uczniów zacząć uczyć języka angielskiego z maksymalną możliwą prędkością i skutecznością, poddając ich naturalnemu procesowi przyswajania umiejętności swobodnej komunikacji w języku angielskim. W końcu zupełnie przestałem się bać!

Obecnie stosuję naturalny proces przyswajania języka angielskiego z dużym powodzeniem w odniesieniu do osób zarówno bardzo początkujących jak i bardzo zaawansowanych. Moje uczennice i moi uczniowie, zarówno początkujący jak i zaawansowani, przychodzą na zajęcia ze mną nie jako osoby mające wysłuchać tego, co z nauczycielskiego piedestału ma im do powiedzenia jakiś belfer, ale przychodzą jako tacy sami ludzie jak ja, z bagażem własnych doświadczeń, własnej wiedzy i własnych marzeń, zamierzeń i celów.

 

Jak przestałem się bać... (03)

 

Na naszych zajęciach – na wszystkich poziomach zaawansowania – używamy wyłącznie języka angielskiego. Moi podopieczni wiedzą, że „nie rozumiem ani słowa po polsku” i nawet nie próbują używać języka polskiego. Czy to w ogóle możliwe, można zapytać? Oczywiście. W czasie zajęć stosuję wypracowane przeze mnie przez lata doświadczeń i ciągle rozwijane techniki komunikacyjne, które na to pozwalają. Uważam, i już nie boję się tak publicznie twierdzić, że używanie języka polskiego w nauce języka angielskiego jest jak… (posłużę się cytatem z książki „Jak to co?!”) pływanie z użyciem kroku tanecznego lub bieganie… kraulem! Cały czas zajęć poświęcamy na dzielenie się naszym doświadczeniem, naszą wiedzą i naszymi myślami na tematy dotyczące zarówno życia w ogóle (chociaż wychodzi na to, że w mniejszym stopniu), jak i (w dużo większym stopniu) na tematy dotyczące kariery zawodowej i spraw zawodowych. Najczęstszym tematem naszych spotkań jest praca zawodowa moich podopiecznych (jakiegokolwiek zawodu by oni nie wykonywali i jakiegokolwiek stanowiska w hierarchii swoich firm by nie zajmowali).

Na wszystkich poziomach zaawansowania poruszamy tematy od ogólnych zawodowych, przez omawianie codziennych kwestii związanych z relacjami z innymi współpracownikami i kontrahentami, aż po szczegółowe kwestie techniczne dotyczące na przykład procesów produkcyjnych czy zarządczych, szczegółowych spraw organizacyjnych, czy szczegółów technologicznych lub specyfikacji technicznych. W zależności od tego, co interesuje moich podopiecznych, poruszamy tematy z zakresu od tematów dotyczących ich codziennej pracy, aż po – bez żadnych ograniczeń – tematy z zakresu rynku, ekonomii, zarządzania firmą i zasobami ludzkimi, techniki, technologii, a nawet, jeśli nas to w danym momencie interesuje, z zakresu rozwoju osobistego, psychologii czy nawet (zdarza się) filozofii. Na zajęciach jesteśmy sobą i mówimy o rzeczach, o których dobrzy znajomi rozmawiają, gdy mają ochotę wymienić się myślami. Zajęcia na różnych poziomach zaawansowania różnią się wyłącznie – powtarzam: wyłącznie – tempem rozmowy, a nie jej merytorycznym poziomem. Można jeszcze zamiast powyższego upraszczająco powiedzieć, że podczas zajęć metodą jaktoco.pl, wykorzystującej naturalny proces przyswajania języka angielskiego, opowiadamy sobie nawzajem nasze prawdziwe historie zarówno z życia pozazawodowego jak dotyczące kariery zawodowej i język angielski, dzięki wypracowanym przez wiele lat doświadczeń i sprawdzonym technikom, jest naszym wyłącznym środkiem komunikacji.

 

Jak przestałem się bać... (04)

 

Jak ja się w tym wszystkim odnalazłem?

Mogę powiedzieć, że już jestem spokojny. Nie boję się już twierdzić czegoś innego niż wszyscy inni stosujący powszechnie przyjęte za prawdę i popularne tłumaczeniowe, gramatyczne i pamięciowe teorie metodyczne. A najbardziej cieszę się z tego, że nawet nie obchodzi mnie już, tak jak kiedyś, zwalczanie tych nieskutecznych, ale jakże bronionych i wspieranych teorii dotyczących nauki języka angielskiego. Robię swoje, szczerze przekazując moim podopiecznym swoje odkrycia i swoją prawdę. I to jest najważniejsze. Reszta dzieje się sama w naszych umysłach. Moim własnym i umysłach moich dorosłych uczennic i moich dorosłych uczniów.

Remember! Don’t be shy. Be yourself. It’s all that matters!

Właśnie tak przestałem się bać i pokochałem prawdę o nauczaniu języka angielskiego.

Tomasz Wyszkowski

jaktoco.pl • Twoja prawdziwa historia po angielsku


2017 06 25 Zrozumienie siebie to początek

Ocean

Święto

Pewność

PEWNOŚĆ

Myślisz, że do tej pory wierzyłeś, że myślisz, że wiesz.
Teraz wiesz, że wierzysz, że myślisz.
A kiedy się dowiesz, że myślisz, że wierzysz...?
...Gdy uwierzysz, że myślisz, że wiesz?
Nie wiesz…?
Nie do pomyślenia, w co można uwierzyć, że się wie.
Wprost nie do wiary.
Pomyślisz… i już nie wiesz, w co wierzyć. 


© 2017-09-10 by Tomasz Wyszkowski